GPW: Rozpoczęła się walka o 2500 punktów
Udana końcówka wczorajszej sesji na Wall Street spowodowała, że indeks największych spółek od początku notowań oscyluje w okolicach poziomu 2,5 tys. punktów.
Serwis w całości poświęcony systemom finansowym bez których finanse w Internecie nie ma szans powodzenia. Na stronie znajdziesz opisy najciekawszych produktów i testy najpopularniejszych aplikacji. Wejdź, a na pewno na tym skorzystasz!
Branża finansowa to nasza pasja – odwiedzaj nasz portal codziennie, aby być na bieżąco z wydarzeniami.
Udana końcówka wczorajszej sesji na Wall Street spowodowała, że indeks największych spółek od początku notowań oscyluje w okolicach poziomu 2,5 tys. punktów.
Wczorajsza sesja w USA nie różniła się wiele od tego, co mogliśmy obserwować w ostatnich dniach. Giełdy amerykańskie w dalszym ciągu oscylują wokół poziomów poprzedniego zamknięcia. Indeks Dow Jones wzrósł o 0,16%, S&P 500 o 0,05%, a technologiczny Nasdaq stracił 0,23%. W przypadku indeksu S&P 500 istotnym oporem są okolice poziomu 1150 pkt, wyznaczonym przez szczyty z początku stycznia. Poziom ten ogranicza póki co dalszą zwyżkę indeksu, jednak brak jest obecnie sygnałów przemawiających za spadkami, tak więc w dalszym ciągu oczekiwać można stopniowego, powolnego pięcia się w górę indeksów.
Podczas wczorajszej sesji amerykańskie giełdy odnotowały niewielkie wzrosty. Indeks Dow Jones wzrósł o 0,46%, S&P 500 o 0,37%, a technologiczny Nasdaq zyskał 0,51%. Na początku sesji w USA giełdy zanurkowały w dół po publikacji indeksu podpisanych umów kupna domów.
Wbrew wstępnym oczekiwaniom giełdy na Wall Street zakończyły piątkową sesję na plusach. Indeks Dow Jones wzrósł o 0,09%, S&P 500 o 0,22%, a technologiczny Nasdaq zyskał 0,1%. Czwartkowa decyzja Fed dotycząca podwyżki stopy dyskontowej do poziomu 0,75% początkowo zrodziła obawy o szybszą podwyżkę kosztu pieniądza w USA.
Krakowskie uczelnie nie spieszą się z wprowadzeniem e-indeksów. Zgodnie z rozporządzeniem Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego od początku tego roku uczelnie mogą zamieniać papierowe indeksy na elektroniczne.
Bardzo udana sesja rynku japońskiego przełożyła się na wzrostowe otwarcie notowań w Warszawie. Główny indeks WIG20 już od początku sesji handlował się powyżej poziomu 2400 docierając maksymalnie do pułapu 2422 (+1,25%).
Pierwsze w tym tygodniu notowania przyniosły spadki wszystkich indeksów w Warszawie, przy czym najwyraźniej zniżkował indeks największych spółek tracąc na finiszu 1,29 procent. Relatywnie lepiej wypadły w tym porównaniu wskaźniki małych i średnich spółek, spadając jedynie symbolicznie. Po niespodziewanie udanej na tle innych parkietów piątkowej sesji inwestorzy mogli spodziewać się dziś osłabienia presji popytowej. Tak się też stało, gdyż inicjatywa z wyjątkiem samego początku handlu należała do sprzedających.
Indeks ZEW rozczarował Pierwsza część dzisiejszej sesji stała pod znakiem kontynuacji ruchu umacniającego wspólną walutę. Wprawdzie na początku nie było to łatwe, ponieważ opublikowane rano dane dotyczące indeksu ZEW mocno rozczarowały inwestorów.
Drugi dzień z rzędu WIG20 jest najsłabszym parkietem w Europie. Dziś po zielonej stronie indeks można było oglądać tylko na początku kiedy zaczynaliśmy handel i popyt próbował naśladować wczorajsze amerykańskie wzrosty.
Chińska giełda w ciągu ostatnich dziesięciu miesięcy sprawiała wrażenie maszynki do robienia pieniędzy. Indeks Shanghai B-Share od października ubiegłego roku do początku sierpnia zyskał prawie 156 proc., a Shanghai Composite niemal podwoił swoją wartość.
Ceny akcji z 22 rynków wschodzących tworzących indeks MSCI Emerging Markets są obecnie najwyższe od października 2007 r.
Po udanych sesjach w Ameryce i Azji inwestorzy liczyli na lepszy koniec tygodnia. Przeliczyli się, bo piątek przyniósł tylko symboliczne wzrosty indeksów nad Wisłą. Po udanym początku sesji, od godziny 9.30 indeks największych spółek WIG20 niemal znieruchomiał.
Ostatnią rzeczą, o którą można by posądzić skrócony giełdowy tydzień jest nuda. Perspektywa braku sesji w Wielki Piątek i świąteczny poniedziałek w nikim nie wzbudziła instynktu asekuracyjnego, udzielającego się jeszcze ledwie kilka tygodni temu w przytłaczającym nadmiarze. Nieśmiałe z początku nadzieje na odwilż w kryzysie ustąpiły miejsca pewności zielonego jutra. Trochę za szybko się to odbywa.
Giełda w USA rozpoczęła tydzień od potężnej przeceny. Indeks S&P500 spadł nawet poniżej poziomu 800 punktów uznawanego przez analityków za bardzo istotny punkt wsparcia.